30 grudnia 2012

2012 résumé

Jestem jedną z tych osób, które po roku 2009 zaczęły drżeć na myśl o możliwości pojawienia się roku 2010 (roku, którego przedostatnia cyfra różni się od zera). A teraz (już po raz trzeci) drżę, że nie przyzwyczaję się do kolejnego, tym razem 2013. Brzmi przecież tak wrogo i zrobi z nas coraz starszych, o czym nie raczej nie myślałam w noc sylwestrową 2005\2006. Ze smutkiem żegnam 2012- cudowny roku moich 16 urodzin, na które czekałam z wytęsknieniem jako 10-latka, a kiedy już przyszły (tak jak sobie obiecałam) zaczęłam nucić słynne Sweet Sixteen Hilary Duff .

Mój osobisty dramat: CO SKOŃCZYŁO SIĘ W 2012?
Bezpowrotnie pożegnaliśmy się z Gossip Girl. A samą Plotkarą okazał się... Dan Humphrey (bez wątpienia postać roku 2012). Jedni zaskoczeni inni wręcz przeciwnie. Serial, którego ostatnie sezony przypominały wątki rodem z Mody na sukces i sprawiały, że czasem nie miało się ochoty na powrót i kolejny odcinek, stanowił niemniej jednak moją rozrywkę przez kilka lat. Na zakończenie mogę powiedzieć już tylko: Żegnej Nowy Yorku, żegnaj Gossip Girl, dziękuję za 6 cudownych lat.




P.S A ja już dziś życzę Wam udanego sylwestra i dobrego rozpoczęcia 2013 (przed chwilą znowu napisałam 2012). Oby był bardziej cudowny i niezwykły od tego poprzedniego i w ogóle od wszystkich poprzednich... Wielu pozytywnych chwil, koncertów, podróży, bardzo dobrych ocen i osiągnięcia wszystkich celów jakie sobie wyznaczyliście!!!
                                            

23 grudnia 2012

extraordinary merry christmas

Chyba czas na życzenia typu ''Wesołych świąt'' + ''szczęśliwego nowego roku'', do których jak najbardziej się dołączam. Wszystkiego dobrego, radosnych świąt spędzonych z najbliższymi, masy prezentów, pysznego jedzenia<3 i wszystkiego co najlepsze i sama nie wiem co jeszcze, czego tylko chcecie. Jeszcze raz WESOŁYCH ŚWIĄT!!!



29 listopada 2012

bye november

Listopad przeszedł bez większego echa. Nuda i pośpiech (choć nie wiem czy te dwa słowa w ogóle do siebie pasują) stały się nieodłącznym elementem licealnego (och tak, cudownego) życia!



Piękny Paryż mogę tam zamieszkać?



26 października 2012

i'm the crazy bitch around here...

Być jak Blair Waldorf! Chyba przemknęło kiedyś, gdzieś w myślach każdej  dziewczyny. Nie oszukujmy się Queen B. to klasa sama w sobie, piękna, bystra, zawsze dobrze ubrana- to czynniki, które automatycznie sprawiają, że połowa dziewczyn oglądająca serial popada w kompleksy lub choć przez chwilę brzęczy jej w głowie: JESTEM BLAIR WALDORF!

Blair lubi rządzić, często gra nieczysto. Często też jej intrygi nie wychodzą na dobre. Pamiętam jak na początku serialu nie przepadałam za nią. Było to dawno temu, sama nie wiem co było przyczyną chwilowej nienawiści, o ile w ogóle tak można nazwać to uczucie, które wtedy żywiłam do Blair. Może właśnie za sprawką intryg Blair początkowo sporo u mnie straciła, ale na pewno nie spisałam jej od razu na straty. Szybko zamieniłam mój ranking, z pierwszego miejsca wyrzuciłam zamotaną (?) aczkolwiek piękną Serenę. W moim sercu zaczęła królować Blair.
Główny wątek: BĘDZIE CZY NIE BĘDZIE Z CHUCK'IEM intrygował każdego fana serialu, ale chyba tylko do 3 sezonu, którym był ostatnim dobrym sezonem Gossip Girl (czy tylko ja uważam, że czwarty był porażką przynajmniej jeśli weźmiemy pod uwagę to co działo się z C. w Paryżu). Tak czy siak, zawsze można włączyć sobie sezon 1 i powspominać miłe początki ;)

Przyjaźń idealna- taka w świecie Gossip Girl nie istnieje, choć mamy ten cudowny związek Waldorf&Van der Woodsen. Tej przyjaźni do ideału wiele brakuje. Zdrady, ucieczki bez słowa (tu specjalność Sereny), sprzeczki, nieporozumienia. Nie wiem czy znalazłby się ktoś kto wytrzymałby tyle z drugą osobą.
Którego wybrać? Odpowiedź jak najbardziej prosta- Chucka. Czasy wieczne udręczonego Nate'a już dawno przeminęły. Była też kolej Dan'a- nie mogłam uwierzyć, że to dzieje się na prawdę, a jednak. Czyżby Chuck i ślub z nim? Zobaczymy!

20 października 2012

breath of life

Październik, który zaraz się skończy... a nadal jest ciepło, wręcz gorąco! chwilę po wyjściu ze szkoły po 14. UPAŁ!


Okulary, które tak strasznie mi się podobają, a nigdzie nie mogę na nie trafić ;) choć wiszą już na nosach milionów...

28 września 2012

do you wanna

Od dwóch tygodni nie było niczego nowego. Dziś kilka kolejnych zdjęć...
Może powinnam zmienić nieco tematykę bloga, bo wstawianie zdjęć z tumblra czy weheartit wielkim wyczynem nie jest.







  to przypomina mi czas spędzony w Paryżu <3



A już 8 października premiera szóstego już sezonu Gossip Girl- serialu, który towarzyszył mi przez całe gimnazjum ;) Może w przyszłości pojawi się tu jakiś post o Plotkarze, nigdy nic nie wiadomo ;) 

9 września 2012

new beginnings

Mamy wrzesień!! Po 4 dni nauki o ile nauka w ogóle się zaczęła większość ma już dość, ale nie ma nad czym rozpaczać. Zaczynamy wszystko od nowa i życzymy sobie by ten rok 2012/2013 był idealny, obfitujący w szósteczki ( piąteczki, czwóreczki, trójeczki).



A oto coś o czym marzę, coś co muszę wykonać i zawiesić w moim miejscu. Jeszcze nie wiem jak się za to zabiorę......

15 sierpnia 2012

all the same to me


Czy ktoś widział kiedyś okulary w takiej oprawce? Jeśli mój wzrok mnie nie myli to jest ona drewniana. Coś pięknego ;)
 muzyka na dziś: klik

12 sierpnia 2012

when did your heart go missing

Zdjęcie, które ostatnio zawładnęło moim sercem!  czarno-biała fotografia, a na niej piękna Emma Watson... 


piosenka na dziś: kilk

11 sierpnia 2012

i want


Bez wątpienia to zdjęcie nie było robione w moim pokoju. A szkoda, bo chciałabym móc dodawać takie piękne zdjęcia, robione przeze mnie w miejscu, w którym spędzam sporą część życia. Wracając do uroczej fotografii to zdecydowanie zdjęcie dnia (czyt. będę się teraz wpatrywać w nie godzinami). Nie wiem już gdzie patrzeć na górę czy na dół i ten cudny kuferek. (?) Zatem mam już i pytanie dnia. 

13 lipca 2012

when it comes to dress


Jedno słowo: sukienka, a ja mam w głowie tysiąc myśli, o tym jak źle będzie leżeć i o tym jak trudno dobrać ją do mojej figury. Jestem w tej chwili posiadaczką dwóch sukienek wyjściowych i dwóch letnich. Zakładam je jednak bardzo rzadko gdyż wolę wcisnąć się w ukochane jeansy niż chodzić z nogami nieokrytymi żadnym materiałem. W sukience zobaczyć mnie można na pewno na arcyważnych uroczystościach rodzinnych, ale nigdzie indziej mnie w niej będzie. Skąd wziął się ten lęk przed obcisłą\zwiewną\luźną\dopasowaną\nieważne jaką sukienką? Może tym, że nawet jako mała dziewczynka wolałam spodnie i nie zanosi się bym zmieniła swoje zdanie w tym temacie... Przynajmniej do pewnego czasu, gdy znajdę taką, której nie będę chciała zdjąć. 


A gdy już pokocham sukienki zawisną w jakimś widocznym miejscu w moim pokoju. No może (na pewno) po prostu schowam je do szafy, ale takie plany co do ich eksponowania mogę sobie na razie mieć... 

25 czerwca 2012

what about creepers

pierwszy post na tym blogu!!! Mam nadzieję,że nie będzie ostatnim. I mam nadzieję,że bloga nie usunę jak kilka poprzednich ;)

Czas podzielić się moją nową miłością, a są nią creepersy... i pewnie 80% osób czytających to zareaguje niezbyt pozytywnie. Buty te nie każdemu przypadają do gustu, o czym zdążyłam się już przekonać. Mi jednak podobają się bardzo i to bardzo, bardzo. Posiadaczką creepersów stałam się niedawno i od razu zajęły szczególne miejsce w moim sercu (i pokoju). Obok czarnych koturn to moje drugie ''ukochane buty''. Oczywiście na szczycie podium nadal pierwsze miejsce zajmują uwielbiane przez wszystkich trampki, ale myślę, że moja miłość do creepersów ani na chwilę nie przygaśnie i nadal będą utrzymywać się w górnej części mojego rankingu.