Być jak Blair Waldorf! Chyba przemknęło kiedyś, gdzieś w myślach każdej dziewczyny. Nie oszukujmy się Queen B. to klasa sama w sobie, piękna, bystra, zawsze dobrze ubrana- to czynniki, które automatycznie sprawiają, że połowa dziewczyn oglądająca serial popada w kompleksy lub choć przez chwilę brzęczy jej w głowie: JESTEM BLAIR WALDORF!
Blair lubi rządzić, często gra nieczysto. Często też jej intrygi nie wychodzą na dobre. Pamiętam jak na początku serialu nie przepadałam za nią. Było to dawno temu, sama nie wiem co było przyczyną chwilowej nienawiści, o ile w ogóle tak można nazwać to uczucie, które wtedy żywiłam do Blair. Może właśnie za sprawką intryg Blair początkowo sporo u mnie straciła, ale na pewno nie spisałam jej od razu na straty. Szybko zamieniłam mój ranking, z pierwszego miejsca wyrzuciłam zamotaną (?) aczkolwiek piękną Serenę. W moim sercu zaczęła królować Blair.
Główny wątek: BĘDZIE CZY NIE BĘDZIE Z CHUCK'IEM intrygował każdego fana serialu, ale chyba tylko do 3 sezonu, którym był ostatnim dobrym sezonem Gossip Girl (czy tylko ja uważam, że czwarty był porażką przynajmniej jeśli weźmiemy pod uwagę to co działo się z C. w Paryżu). Tak czy siak, zawsze można włączyć sobie sezon 1 i powspominać miłe początki ;)
Którego wybrać? Odpowiedź jak najbardziej prosta- Chucka. Czasy wieczne udręczonego Nate'a już dawno przeminęły. Była też kolej Dan'a- nie mogłam uwierzyć, że to dzieje się na prawdę, a jednak. Czyżby Chuck i ślub z nim? Zobaczymy!





